102 lata temu pogoda była mroźna, a w Rosku i Wrzeszczynie było naprawdę gorąco !
Relacja Chryzostoma Góździa pochodzącego z Wrzeszczyny, spisana w 1958 roku i skonsultowana przez byłego sierżanta Hieronima Bombelczyka: „We wtorek 4 lutego 1919 roku Niemcy niespodziewanie zajęli Wrzeszczynę, wystawiając posterunki i gniazda ciężkich karabinów maszynowych (ckm). W tej sytuacji Karol Suhr wymknął się z wioski, żeby powiadomić komendanturę Powstańców stacjonującą w Rosku zaistniałej sytuacji. Podjęto natychmiastowe działania i wysłano na odsiecz dwa silne plutony Powstańców Wielkopolskich, wśród których znaleźli się także miejscowi Powstańcy, zaprzysiężeni na terenie plebanii w Rosku. Pierwszym plutonem dowodził sierżant Hieronim Bombelczyk, a drugim Andrzej Buśko. Wieś została okrążona i to w taki sposób, że zamknięto Niemcom drogę odwrotu. Na umówiony znak obydwa plutony równocześnie ruszyły do szturmu. Niemcy byli całkowicie zaskoczeni. Mając zamkniętą drogę odwrotu do Wielenia, zaczęli uciekać przez Dolinę Noteci, żeby przedostać się na drugą – niemiecką stronę. Niemcy po drugiej stronie Noteci byli przekonani, że to Polacy zdobywszy Wrzeszczynę, postanowili przejść zamarzniętą rzekę i ich zaatakować. Zaczęli strzelać do rodaków, a i Powstańcy nie szczędzili im ognia. Niemcy ponieśli ogromne straty. Łupem Powstańców padło 7 ciężkich karabinów maszynowych, 2 wozy amunicji, kuchnia polowa z zaprzęgiem, 1 wóz prowiantu, 1 koń wierzchowy, 6 koni pociągowych, 37 karabinów ręcznych i 21 Niemców wzięto do niewoli. Z tej zdobyczy 4 konie pociągowe i 1 konia wierzchowego przekazano do baonu w Lubaszu. Ponieważ krążyła wersja, że Niemcy pomszczą poniesioną klęskę i zaatakują Rosko pociągiem pancernym, postanowiono rozkręcić tory kolejowe za dworcem w Rosku w kierunku Wrzeszczyny. I rzeczywiście już w godzinach rannych w piątek 7 lutego 1919 roku Niemcy w sile około 1800 – 2000 żołnierzy, przechodząc opustoszałą Wrzeszczynę zaatakowali Rosko, mając w zamiarze zdobyć Czarnków oraz zaatakować skutecznie Chodzież. O zbliżających się siłach niemieckich powiadomiły wystawione posterunki. Dowództwo natychmiast przystąpiło do zorganizowanej obrony. Rozgorzała straszna i ciężka walka. Na zdobycie za wszelką cenę Roska Niemcy użyli artylerii, którą mieli ustawioną po drugiej stronie Noteci na terenie Niemiec. W wyniku ostrzału artyleryjskiego została spalona stodoła Stanisława Gapskiego. Niemcy z trzech stron zaciekle atakowali, posuwając się w głąb wioski, aż do gospodarstwa gospodarza Lumy. Niemcy posuwając się w głąb wioski rabowali i okradali polskich gospodarzy, zabijając kury, wyprowadzali konie i powózki. Na podwórzach gospodarzy zamordowali Drajewskiego i Andrzeja Sowę. Niemcy zaciekle szturmowali do godziny około 17.30. Wielkim wysiłkiem udało się Powstańcom odeprzeć atak. Jeden z starszych Powstańców niespodziewanie zaczął głośno krzyczeć huraaa ! Okrzyk ten podjęli pozostali Polacy. Był na tyle doniosły, że Niemcy odebrali go jako zwiastun nadciągającej pomocy dla Powstańców. Popadli w popłoch i rozpoczęli szybki odwrót, zabierając rannych i zabitych. W bitwie o Rosko Niemcy doznali poważnych strat i nie podjęli już kolejnych prób sforsowania tej linii obrony. W bitwie o Rosko bardzo ważną rolę odegrał Franciszek Wieczorek obsługujący ckm przy figurze – krzyżu, na skrzyżowaniu dróg Mężyk – Wrzeszczyna Wybudowanie – powstrzymując ataki, mając dobre pole obstrzału na całą lewą flankę. Na podkreślenie zasługuje też młoda dziewczyna Agata Fręśko (żaden mężczyzna nie miał odwagi), która pod silnym obstrzałem z poprzestrzelaną bluzką, czołgając się donosiła amunicję i wodę do chłodzenia ckm. Franciszek Wieczorek podczas bitwy został ranny. Po przewiezieniu do szpitala w Czarnkowie zmarł. W tej bitwie zginęło 7-miu Powstańców, których pochowano w wspólnej mogile na cmentarzu przy kościele parafialnym w Rosku…”.
Pamiętajmy o bohaterskich Powstańcach Wielkopolskich, którym zawdzięczamy powrót ziemi wieleńskiej w granice wolnej Polski.
Na zawsze pozostaną w naszej pamięci!
Opis sporządził na podstawie źródła z Archiwum Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu M. Nawrot.

